pzu

Relacja z debaty "Strefa euro - róg obfitości czy puszka Pandory"

W dniu 25 listopada 2015 roku, na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się debata o Polsce w strefie euro zatytułowana: „Strefa euro - róg obfitości czy puszka Pandory”. Jako goście specjalni wystąpili: członek zarządu NBP dr. hab. prof. UW Ryszard Kokoszczyński, Patryk Toporowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bartłomiej Osieka z Centrum Informacji o Euro NBP. Mimo, iż debatujący na co dzień są zawodowo związani z instytucjami publicznymi, wygłaszali oni swoje własne poglądy, które w żaden sposób nie reprezentowały oficjalnego stanowiska.

Jako pierwszy wypowiedział się profesor Ryszard Kokoszczyński. Profesor podzielił swoją wypowiedź na kilka punktów, dając słuchaczom swobodę ich interpretacji i połączenia. Pierwsza sprawa dotyczyła samego projektu integracji walutowej i oczekiwań jakie formułowano, kiedy okazało się, że Europa Zachodnia sfinalizuje projekt. Oczekiwania formalne wówczas dotyczyły dwóch aspektów, takich że „wspólna waluta zmniejszając ryzyko kursowe zwiększy handel i to zwiększy w znacznym stopniu” oraz  „kraje jakie do wspólnej waluty przystąpią uzyskają dużo niższy poziom stóp procentowych, co oznacza, że koszty kapitałów będą niższe i będzie łatwiej, szybciej i taniej w nie inwestować, a więc przyspieszy to wzrost gospodarczy, czyli również wzrost na głowę”. Kokoszczyński podkreślił, że w teoretycznym i bliskim rzeczywistości obrazie, oczekiwania, co do wspólnej unii walutowej były pozytywne, jednak z perspektywy czasu okazało się, że strefa euro nie rozwijała się dość spontanicznie, została zachwiana i wystąpił kryzys. Mówił, że skupiając się na tych zjawiskach odnotowujemy kłopot z realizacją tych oczekiwań w rzeczywistości. Natomiast, jeśli chodzi o wpływ wprowadzenia wspólnej waluty na handel międzynarodowy nawiązał do świeżo wydanego tekstu (pod znamiennym tytułem: Currency Unions and Trade: A Post-EMU Mea Culpa) Glick i Rose, z którego wnioskujemy, iż bardzo trudno w sposób niewątpliwy stwierdzić silny i wyraźny wpływ likwidacji ryzyka kursowego na wielkość strumieni handlu. Autorzy, którzy sami formułowali kilkanaście lat temu oczekiwania, uważają, iż były one nieco na wyrost. Z polskiej perspektywy widać, iż już samo członkostwo w Unii Europejskiej bardzo zwiększyło intensywność naszego handlu z pozostałymi krajami członkowskimi, stąd też nie oczekujemy bardzo silnego wzrostu handlu po ewentualnym przystąpieniu Polski do unii monetarnej. Drugim pozytywnym elementem tych oczekiwań była obniżka stóp procentowych pociągająca za sobą poważny spadek kosztów kapitału. Kokoszczyński zwrócił uwagę na fakt, iż integracja finansowa w strefie euro ma charakter fragmentaryczny, wiele segmentów runku finansowego (kredyty detaliczne oraz dla małych i średnich przedsiębiorstw, kredyty hipoteczne) nie jest zintegrowane, stąd nie wszędzie można mówić o spadku ceny pieniądza wynikającym po prostu z rozszerzenia skali rynku. Na rynkach bardziej zintegrowanych (np. długu rządowego) spadek stóp procentowych oznaczał raczej – jak łatwo to zauważyć z dzisiejszej perspektywy – błędna percepcję i wycenę ryzyka kredytowego poszczególnych krajów i okazał się zjawiskiem nietrwałym. Podsumowując pierwszy punkt powiedział, iż korzyści, jakich oczekiwano ze wspólnej waluty przed jej wprowadzeniem, okazały się faktycznie mniejsze.

W drugim punkcie Ryszard Kokoszczyński objaśnił warunki, jakie trzeba spełnić, by wejść do obszaru wspólnej waluty. Jak się okazuje, polska z pewnym wysiłkiem i w rozsądnym czasie nie miałaby zapewne problemu ze spełnieniem kryteriów konwergencji. Pewien problem stwarza nam kryterium kursowe, sformułowane w sposób niekoniecznie najbardziej adekwatny do dzisiejszej rzeczywistości gospodarczej, gdzie zasoby prywatnych uczestników rynków walutowych są znacznie większe od zasobów państwowych, stąd stabilizacja kursu walutowego na skalę wymaganą przez kursowe kryterium konwergencji może być bardzo kosztowna. Kokoszczyński zalecił więc publiczności zadanie sobie pytania: czy rzeczywiście teraz warto. Kryterium kursowe wymusza bowiem na kraju mającym je spełnić łatwo przewidywalne zachowania na rynku, które ułatwiają innym jego uczestnikom zyskowne działania spekulacyjne. Podsumowując ten punkt Kokoszczyński stwierdził, iż Polska nie ma obecnie zasadniczych problemów z konkurencyjnością swojej gospodarki i nie miałaby poważnych problemów ze spełnieniem formalnych warunków konwergencji, jednak spełnienie kryterium kursowego mogłoby być dla nas kosztowne, i może rzeczywiście warto poczekać na bardziej stabilny okres na światowych rynkach walutowych.

Kolejny punkt dotyczył wymiaru politycznego, a konkretnie pożądanego stanowiska przywódców politycznych. Prawdziwy przywódca powinien prowadzić naród, a nie tylko kierować się bieżącymi opiniami. Obecnie poparcie społeczne dla przyjęcia euro jest małe, stąd należałoby najpierw przekonać opinię publiczną do sensowności tego kroku, gdyż przyjęcie wspólnej waluty (i rezygnacja z własnej) bez takiej próby przekonania opinii publicznej byłoby złym działaniem.

W ostatnim, czwartym, punkcie Kokoszczyński zadał pytanie, czy wiemy tak naprawdę, czym jest strefa euro, do której mielibyśmy wejść. Wyjaśnił, że strefa euro jest w trakcie poważnego remontu i modernizacji, w którym poważnym zmianom podlegają rozwiązania prawne i instytucjonalne kształtujące strefę euro.

Swoją wypowiedź zakończył cytując ministra finansów Mateusza Szczurka, że najlepszą taktyką jest uważna obserwacja tego, co dzieje się w strefie euro i zwiększanie odporności naszej gospodarki na różnego rodzaju wstrząsy.

Jako drugi, swoje poglądy przedstawił Patryk Toporowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Wypowiedź rozpoczął od stwierdzenia, które wywołało kilka kontrowersji wśród słuchaczy: „W gruncie rzeczy to dobrze się stało, że kryzys dotknął strefę euro”. Szybko wyjaśnił, skąd taki wniosek, nawiązując do nierównowagi między państwami strefy euro, przypominając o reformach, które były konieczne, a gdyby nie kryzys to polityczny proces ich wdrażania nie zostałyby uruchomiony. Generalnie, zdaniem Toporowskiego, kryzys stanowił impuls dla liderów strefy euro do rewizji założeń, a w szczególności do uznania braków w architekturze strefy, które zwiększały ryzyko systemowe. Przede wszystkim, kryzys pomógł obalić takie pierwotne założenie, że kraje w strefie euro będą się do siebie upodobniać. Dowody empiryczne wskazały w rzeczywistości, że państwa takie jak Grecja, Hiszpania i Portugalia po wejściu do unii walutowej nie upodobniły się do Niemiec lub Holandii. Zauważył również, że aspekty nieekonomiczne są często pomijane w dyskusji na temat członkostwa w strefie euro. A pojawienie się kryzysu pokazało przecież dużą wagę czynnika politycznego. Post-kryzysowe czynniki nieekonomiczne Pan Toporowski przedstawił w postaci dwóch grup: instytucjonalne i stricte polityczne.

Do pierwszej grupy należą:

  • zacieśnienie (poprzez akty prawne) koordynacji polityki gospodarczej
  • wzmocnienie (poprzez akty prawne) dyscypliny finansowej
  • Unia Bankowa
  • Europejski Mechanizm Stabilności

Efektem działania tych nowych czynników byłaby większa stabilizacja i prawdopodobnie większe przygotowanie na podobne szoki w przyszłości.
Z kolei do drugiej grupy należą:

  • czynnik „grecki” (zmniejszenie zaufania rynków finansowych do strefy, a także konieczność uczestniczenia w pakiecie pomocowym dla Grecji)

  • prawdopodobne wzmocnienie wpływu na krajowy i zagraniczny sektor bankowy, przez EBC, który odgrywa istotny element w Unii Bankowej (wpływ na banki-matki)

  • ewolucja podejścia EBC, w kierunku pro-wzrostowej polityki Banku

  • ograniczony wpływ małych państw na sposób funkcjonowania strefy (ma znaczenie w przypadku różnic w profilach gospodarczych pomiędzy członkami strefy)

  • brak perspektyw na realizację unii transferowej w nadal reformującej się strefie euro na rzecz rosnącej dyscypliny fiskalnej i harmonizacji polityki gospodarczej poszczególnych państw.

Trzecim prelegentem był Bartłomiej Osieka z Centrum Informacji o Euro NBP, który zaznaczył, iż jego wypowiedź będzie uzupełnieniem dla wypowiedzi poprzednich mówców, gdyż większość już została powiedziana. Odpowiadając na sam tytuł debaty „Strefa euro róg obfitości czy puszka Pandory” powiedział: „Rzeczywiście można na ten temat spojrzeć w ten sposób, dzieląc historię strefy euro (jeśli można mówić o historii strefy euro) na część przed 2008/2009 rokiem i na tę część po, czyli mamy pierwszą dekadę, którą można by nazwać względnie rogiem obfitości i tę drugą, która być może jest puszką Pandory, być może nie, gdyż jak wiemy w mitologii na samym dnie beczki była jednak nadzieja”. Osieka podkreślił, iż powstanie strefy euro jest projektem politycznym, wprowadzonym wbrew większości ekonomistów, którzy uważali, że taki projekt nie ma szans na przetrwanie nawet kilku lat ze względu na ogromne różnice między krajami. Jednak patrząc na sukces strefy euro w pierwszej dekadzie, będącej poważnym graczem politycznym i ekonomicznym na świecie, zarówno społeczeństwa jak i ekonomiści zaczęli wierzyć, że jednak połączenie sił kilkunastu gospodarek jest dobrym projektem. I wtedy nastąpił kryzys pokazujący, że brakuje niektórych podstawowych elementów jednolitego obszaru walutowego. Osieka odwołał się do raportu NBP, który pokazał, iż przyjęcie euro stanowi „aż ale też tylko szansę przyspieszenia wzrostu gospodarczego i zamożności społeczeństwa, dlaczego aż i tylko? Dlatego, że nie wiemy jak będzie wyglądała strefa euro, kiedy do niej potencjalnie przystąpimy po zmianie konstytucji i jakie są obecnie wprowadzane zmiany. Wiemy mniej więcej w jakim kierunku dążą, ale nie wiemy jak daleko zajdą”.Zwrócił również uwagę na bardzo niskie PKB per capita Polaków czy niski poziom cen w porównaniu do krajów strefy euro i w związku z tym wysunął wniosek, że RP prawdopodobnie nie jest jeszcze gotowa na przystąpienie do strefy euro. Swoją wypowiedź zakończył stwierdzeniem, że strefa euro wydawała się być rogiem obfitości, jednak weryfikując stanowisko naszego kraju być może Polska jeszcze nie jest wystarczająco przygotowana i innowacyjna by przystępować do tej strefy w najbliższym czasie.

Ostatnie pół godziny spotkania było przeznaczone dla pytań od publiczności. Pojawiło się kilka pytań, które zdecydowanie ożywiły dyskusję i na które prelegenci mieli odmienne zdania. Jedno z pytań dotyczyło sytuacji Grecji, a konkretnie jakie byłyby konsekwencje wyjścia Grecji ze strefy euro dla samej strefy, a jakie dla Polski. Na to pytanie odpowiedział Patryk Toporowski. Jego zdaniem dług Grecji jest zarówno w rękach międzynarodowych instytucji finansowych jak i w rękach państw strefy euro, więc w związku z wyjściem Grecji nie uderzyłoby to już tak mocno i bezpośrednio w system bankowy i finansowy strefy euro. Pojawiły się również pytania na temat sytuacji Hiszpanii i Portugalii po przyjęciu euro oraz jak przyjęcie obcej waluty przez Polskę wpłynęłoby na koszyk dóbr rodzin przeciętnych czy ubogich. Studenci uzyskali odpowiedzi na wszystkie zadane pytania i wyszli ze spotkania z większą znajomością tematyki strefy euro.

 


Tekst: Weronika Pionka

 

Free business joomla templates